Niechorze - Niechorze - sylwester

Nigdy bym nie pomyślał, że na Sylwestra trafię do Niechorza. Zwykliśmy wyjeżdżać w góry, bo zima tam jest naprawdę przecudna, ale tym razem nastąpiła zmiana planów. Wszystko winny Franek. Jego wuj wyjechał do Stanów, a Franek zobowiązał się przez miesiąc popilnować wujowego dobytku. W pensjonacie
Niechorze trzeba było tylko być i ewentualnie zainterweniować w razie jakiejś awarii, bo tak naprawdę obiekt zawarty na głucho i gości w tym okresie nie przyjmuje. Tak ponoć większość hoteli w Niechorzu, bo do takiej działalności, gdy wynajmuje się tylko jeden pokój tylko trzeba dokładać. Skoro nasz przyjaciel był na takich włościach, to zaprosił swoich kumpli na Sylwestra. Oczywiście za zgodą wuja. Bal samców udał się nam znakomicie. Cóż innego mogliśmy robić, jak nie pić? A wspólna sauna i zbiorowe tarzanie się w śniegu na golasa też będziemy dobrze pamiętać. Chyba jeszcze żaden sylwester nie udał się nam tak bardzo, jak ten. Mieliśmy w końcu pełną swobodę. Żal nam było Niechorze opuszczać, ale przecież wszystko się kiedyś kończy.
Podobne artykuły: