Szczyrk - trudny stok
Takie miasto jak Szczyrk zasługuje na jeszcze lepsze rozpropagowanie wśród ludzi, bo to naprawdę ładny zakątek Polski. Może i źle, że tak myślę, bo ludzi tam i tak sporo, ale ja lubię dzielić się z innymi tym, co dobre, więc też i z całego serca będę to miasto polecał. W Szczyrku byliśmy z rodziną po raz pierwszy, choć na 100% nie po raz ostatni. Od razu urzekła mnie pełna magii atmosfera kurortu. Ludzie maszerują ulicami miasta w sposób szczególny, charakterystyczny dla miejscowości wypoczynkowych. Większość przechadza się bardzo powoli, delektując się zdrowym powietrzem i nieziemsko pięknym widokami, z rękoma najczęściej splecionymi za sobą, na krzyżu. Atmosfera swobody, luzu, żaden szef nie stoi nad głową no i można się w końcu wyspać. Nam najbardziej przypasowały sporty zimowe. Olka uczęszczała na lodowisko, choć w Warszawie jest ich sporo, to nie dała się przekonać, by na te dwa tygodnie łyżwy zamieniła na narty, my z kolei jeździliśmy na nartach. Stok
Szczyrk do najłatwiejszych nie należy, ale wyćwiczyliśmy się prawie po mistrzowsku.