Karpacz - wiosna zimą
Takiej zimy w Karpaczu jeszcze nie widziałem. Zazwyczaj po obu stronach drogi są spore zaspy, a miasto dosłownie tonie w kopach białego puchu, ale jakoś w tym roku zima zaspała. Stary góral, pan Antek, który jest właścicielem pensjonatu
Karpacz, w którym mieliśmy zarezerwowany pobyt, powiedział, że śnieg spadnie dopiero na początku wiosny. Nikt z tego nie był zadowolony, a szczególnie hotelarze z Karpacza, ale cóż zrobić? Przecież petycji tam na górę nie da się wysłać. Zorganizowaliśmy jednak sobie ten wypoczynek tak, że było fajnie. Skoro nie było zagrożenia lawinowego, to postanowiliśmy zdobyć Śnieżkę. Przy żadnym wejściu nie byłoby z tym kłopotu, ale jakoś od strony Białego Jaru baliśmy się. Mimo obaw poszliśmy tym właśnie szlakiem i choć miejscami było ciężko, bo śniegu w górze jeszcze troszkę leżało, to udało się. Trochę przeszył nas dreszcz, gdy przechodziliśmy obok miejsca, w którym zeszła kiedyś lawina zabierając życie wielu ofiarom gór. Karpacz jest piękny, jak jest śnieżnie, ale na pewno trzeba tu przyjechać kiedyś nie na narty, a po prostu w góry.
Podobne artykuły: